Gdzie diabeł nie może, tam literówkę pośle – to nieoficjalne przysłowie internauty XXI wieku. Przy zalewie komunikatów, SMS-ów, mejli, tweetów i komentarzy w mediach społecznościowych, łatwo pomylić się, pisząc na szybko. Ale są takie błędy, które zdarzają się, pardon – zdarzają się – nagminnie i potrafią wprawić w konsternację niejednego polonistę. Do takich klasyków należy właśnie dylemat: zdarza czy zdaża? Dlaczego jedna z tych form budzi grozę w oczach nauczycieli języka polskiego i czym grozi jej użycie w oficjalnym mailu do rekrutera? Sprawdźmy to z przymrużeniem oka, ale na poważnie.
Zdarza się najlepszym, ale tylko jedna forma jest poprawna
Jeśli miałeś kiedyś moment zwątpienia, patrząc na wyraz „zdarza” i myśląc, że coś tu nie gra, to… pociesz się, że nie jesteś sam. Wątpliwość „zdarza czy zdaża” dotyka zarówno uczniów, jak i dorosłych użytkowników języka. Poprawna forma to „zdarza” – pochodzi ona od czasownika „zdarzyć się”, a nie „zdażyć”, bo taka forma zwyczajnie nie istnieje.
Błąd w tym przypadku najczęściej wynika z podobnego brzmienia słów, zwłaszcza w języku mówionym, gdzie dźwięczne „d” i „ż” przeplatają się z mniejszą precyzją niż litery na kartce (czy ekranie). Tak więc, zapamiętaj na zawsze: „zdarza” – przez „rz”!
Z jakiego kapelusza wyskoczyło „zdaża”?
Wygląda na to, że „zdaża” pojawiło się w języku polskim jak nieproszony gość na rodzinnej imprezie – nikt go nie zapraszał, ale jakoś się wkradł. Najprawdopodobniej forma ta wynika z błędnej analogii do innych czasowników, które kończą się na „-aża” – takich jak „zdarza” (ups!) czy „zagaża” (kolejna nieistniejąca forma).
Można też przypuszczać, że wpływ na zmyłkową pisownię ma słowo „zdać” – stąd już tylko krok do wyprodukowania potworka językowego w postaci „zdaża”. Ale pamiętajmy: „zdaża” to słowo-widmo. Jeśli je zobaczysz – omijaj szerokim łukiem, tak jak omija się przecenę „do -70%”, która po kliknięciu kończy się zniżką… na skarpety.
Internet nie wybacza – ortografia w dobie cyfrowej
W czasach, gdy wiele kontaktów międzyludzkich odbywa się pisemnie – przez media społecznościowe, czaty firmowe czy aplikacje randkowe – błędy ortograficzne rzucają się w oczy jak ketchup na białej koszuli. I choć większość ludzi nie ma złych intencji, pisząc „zdaża się”, to niestety wrażenie może być takie, jakby język polski był dla nich językiem obcym. A przecież nie musi tak być!
Autokorekta? Wspaniały wynalazek, ale niestety bywa zawodna. Dlatego jeśli nie jesteś pewien, jak napisać dane słowo – sprawdź w słowniku. Serio, zajmuje to 5 sekund. Albo zapamiętaj pewniaka: Zdarza się, że popełniamy błędy… ale „zdaża się” nie powinno się nigdy zdarzyć.
Rada od językowego Sherlocka: jak uniknąć podobnych gaf?
Mamy proste triki, które pozwolą uniknąć wpadek takich jak „zdarza czy zdaża”. Po pierwsze – czytaj. Regularne czytanie książek, artykułów i dobrych blogów (takich jak ten!) sprawia, że poprawna pisownia sama wchodzi do głowy. Po drugie – ucz się przez skojarzenia. Na przykład, „zdarza” brzmi jak „dar”, a dobry dar (czytaj: poprawna pisownia) to prezent dla Twojej reputacji w sieci.
No i po trzecie – nie wierz ślepo autokorekcie. Tak, powiedzieliśmy to wcześniej, ale warto powtórzyć: autokorekta to tylko narzędzie. Jak każde – może się popsuć lub działać wybiórczo. Naucz się ufać sobie (i ewentualnie słownikowi), a nie tylko smartfonowi.
Na koniec tego językowego stand-upu wypada powiedzieć jasno: w polszczyźnie miejsce ma tylko „zdarza”. Choć nieumyślnie może się trafić „zdaża”, warto dołożyć starań, by wyłapać ten błąd i podarować sobie odrobinę poprawności. Bo choć pomyłki się zdarzają, nie warto ich powielać w nieskończoność. A jeśli nadal masz wątpliwości lub chcesz pogłębić temat, mamy coś dla Ciebie!
Zobacz też: https://womensblog.pl/zdarza-czy-zdaza-poprawna-forma-i-najczestsze-bledy-jezykowe/