Miłośnicy zapachu spalonego metanolu, ryku silników i brudu pod paznokciami doskonale wiedzą, że żużel to sport dla twardzieli. Ale nawet w tym pełnym adrenaliny świecie są postaci, które wyróżniają się bardziej niż inni. Jednym z nich jest Tai Woffinden – Brytyjczyk, który trzy razy zgarnął koronę Indywidualnego Mistrza Świata. Jakim cudem facet z Lincolnshire zdominował tor żużlowy? Zanurzmy się w historię jego kariery, która przypomina jazdę bez trzymanki!

Od taty mechanika do mistrza świata

Tai urodził się 10 sierpnia 1990 roku w Scunthorpe, ale żużlowa iskra zapaliła się w nim dzięki ojcu – Robowi Woffindenowi, byłemu żużlowcowi i mechanikowi. Już jako dzieciak Tai wiedział, że jego serce bije w rytmie dwusuwowego silnika. Rodzice przeprowadzili się do Australii, gdzie młody Woffinden rozwijał swoje umiejętności – najpierw na mini żużlu, a potem już z pełną mocą na profesjonalnym torze. To właśnie tam zdobył pierwsze szlify i nauczył się, jak mówić „sorry mate” po nieco zbyt agresywnym wyprzedzeniu.

Przełomowy debiut i szybki awans

Pierwszy kontakt Woffindena z brytyjskim żużlem przypadł na rok 2006, kiedy to dołączył do drużyny Scunthorpe Scorpions. Następnie, z każdym kolejnym sezonem, jego kariera nabierała prędkości porównywalnej z wyścigiem Grand Prix. W 2009 roku, w wieku zaledwie 18 lat, Tai dołączył do stawki Grand Prix – wtedy jeszcze jako młody, niedoświadczony zawodnik. Media ochrzciły go „nadzieją brytyjskiego speedwaya” i, o dziwo, chłopak faktycznie dowiózł wynik.

Złote czasy – mistrzowskie triumfy

Kiedy w 2013 roku Tai Woffinden zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Świata, wielu przecierało oczy ze zdumienia. W końcu ostatni Brytyjczyk, który tego dokonał, to Mark Loram w 2000 roku. Tai powrócił na szczyt jeszcze dwukrotnie – w 2015 i 2018 roku, stając się pierwszym trzykrotnym mistrzem z Wysp Brytyjskich od czasów niejakiego Ivana Maugera (czy ktoś go jeszcze pamięta?). Co ciekawe, Woffinden nigdy nie działał według szablonu „grzecznego mistrza” – tatuaże, rockowy styl życia i cięty język to jego znak rozpoznawczy, co tylko dodaje mu charyzmy.

Woffinden poza torem – człowiek instynktu (i Instagrama)

Choć żużel to jego żywioł, Tai nie ogranicza się tylko do błotnych łuków. Jest aktywny w mediach społecznościowych, gdzie chętnie pokazuje kulisy swojego życia – od treningów, przez rodzinny czas, aż po zdjęcia w pełnym ekwipunku przypominające bardziej Mad Maxa niż sportowca. Jego styl bycia przyciąga fanów, a młodsi adepci speedwaya widzą w nim nie tylko mistrza, ale i inspirację. Dodatkowo Tai niejednokrotnie angażował się w akcje charytatywne, wspierając m.in. badania nad rakiem – chorobą, która zabrała mu ojca.

Złoty chłopak polskich torów

Warto wspomnieć, że Tai Woffinden ma za sobą długi i owocny romans z polskim żużlem. Występował w takich klubach jak Betard Sparta Wrocław, gdzie nie tylko przyczynił się do zdobywania medali Drużynowych Mistrzostw Polski, ale stał się też lokalnym bohaterem. Kibice nad Wisłą uwielbiają jego waleczność na torze i bezpretensjonalny styl bycia. Po każdym biegu można było mieć pewność, że Tai nie zamierza zostawić cienia wątpliwości, kto rządzi na torze.

Choć do czwartego tytułu jeszcze trochę brakuje, Woffinden wciąż pozostaje aktywnym zawodnikiem, który potrafi zaskoczyć. Jego nazwisko wciąż pojawia się na czołówkach rankingów, a fani z całego świata trzymają kciuki za kolejne sukcesy. Kto wie, może czeka nas wkrótce kolejna odsłona złotych czasów Tai’a?

Przeczytaj więcej na: https://planetafaceta.pl/tai-woffinden-sylwetka-trzykrotnego-mistrza-swiata-na-zuzlu/.