Jeśli kibicujesz Młotom nie od dziś, pewnie masz w głowie pełno wspomnień – tych pięknych jak gola Payeta z rzutu wolnego, i tych mniej wdzięcznych jak sezon, w którym walka o utrzymanie stała się bardziej dramatyczna niż telenowela brazylijska. Ale jedno jest pewne – West Ham United zawsze pozostaje w centrum piłkarskiego zwariowania. Dziś zaglądamy w rankingi West Ham, bierzemy pod lupę ich ostatnie występy w Premier League i sprawdzamy, dlaczego urok tego londyńskiego klubu potrafi roztopić nawet niejedno nieprzyjazne serce rywala.

Sezonowe wzloty i upadki, czyli standardowy pakiet fana West Hamu

Nie ma co owijać piłki w bawełnę – West Ham United to zespół, który potrafi w jednym sezonie sprawić kibicom euforię sięgającą szczytów olimpijskich, by za chwilę serwować kolejkę rozczarowań jak podczas słabego happy hour. Sezon 2022/2023 okazał się dokładnie takim emocjonalnym rollercoasterem. Młoty flirtowały z dołem tabeli, by potem niespodziewanie przejść do europejskich pucharów w stylu, który można opisać tylko jako „typowy West Ham”.

Równie interesujące jak gra zespołu są też… rankingi West Ham, publikowane przez różne sportowe portale. W jednych West Ham plasuje się jako pretendent do top 8, w innych – ledwie ociera się o strefę spadkową. Jedno jest pewne: jeśli lubisz nieprzewidywalność, kibicowanie Młotom spełnia każde wymaganie thrillera.

David Moyes – profesor niezdecydowania taktycznego?

Jedni go chwalą, drudzy pytają, czy gra w obronie to naprawdę wszystko, co potrafi. David Moyes z West Hamem przeżył zarówno czasy chwały, jak i momenty, gdy jego taktyka przypominała bardziej sudoku bez rozwiązania niż przemyślaną strategię. Mimo wszystko, zdobycie Ligi Konferencji Europy dało mu solidną kartę przetargową i ociepliło jego notowania wśród najbardziej wymagających fanów z trybuny Bobby’ego Moore’a.

Statystycznie rzecz biorąc, West Ham za kadencji Moyesa notuje więcej sukcesów niż porażek, chociaż styl gry wciąż budzi kontrowersje. Atak? Rzadko porywający. Obrona? Gdy nie gra Zouma lub Aguerd, fani czują przy każdym rzucie rożnym, że powinni przestać oddychać. Ale w Premier League styl często przegrywa z pragmatyzmem – i tutaj Moyes potrafi być jak szwajcarski zegarek.

Gwiazdy bez czerwonego dywanu

Na London Stadium nie brakuje indywidualności, które mogłyby spokojnie błyszczeć w większych klubach… ale z jakichś powodów tego nie robią. Jarrod Bowen to przykład piłkarza, który w cichości wypracowuje niesamowite cyfry, ale w mediach sportowych najczęściej ustępuje miejsca celebrytom w butach Puma. Declan Rice przez kilka sezonów był sercem drużyny i jednym z głównych powodów, dla których tabela ligowa nie wyglądała bardziej jak horror dla kibiców z East Endu.

Po odejściu Rice’a, West Ham musiał przemodelować środek pola. Pojawiła się rotacja, zmiana tempa i oczywiście – więcej prób odgrywania tiki-taki, która kończy się zazwyczaj stratą piłki i groźnym kontratakiem. Mimo to, kilku zawodników, jak Paquetá czy Souček, nie tylko dostarcza jakości, ale też potrafi utrzymać… atmosferę w szatni. A to w West Hamie równie ważne jak gole.

Premier League z perspektywy stanowiska 7. – prawie, ale jeszcze nie Champions League

West Ham United zajął w ostatnich sezonach miejsca, które internauci określiliby jako „meh, ale zawsze coś”. Gdy w sezonie 2021/2022 zakończyli rozgrywki na 7. miejscu, wielu miało nadzieję, że wreszcie zobaczą piłkarzy Młotów biegnących z hymnem Ligi Mistrzów w tle. Tymczasem rzeczywistość okazała się mniej utopijna – Liga Konferencji, czyli piłkarska odpowiedź UEFA na „coś dla średniaków z aspiracjami”.

Mimo to, nie można lekceważyć takiego wyniku. W rankingi West Ham coraz częściej pojawia się z notą stabilności, a to – patrząc na historię – już niemałe osiągnięcie. Trzeba też przyznać, że regularne występy w Europie to nowa jakość dla klubu, który przez dekady balansował na granicy sukcesu i egzystencji. Słowem – teraz jest progres.

Podsumowując, West Ham United nigdy nie był klubem dla ludzi o słabych nerwach. Jednego tygodnia wygrywają z Chelsea, by następnego dostać trzy bramki od beniaminka. Ich miejsce w Premier League można określić jako „klasyczny środek z potencjałem na więcej”, a rankingi West Ham pokazują, że kibice mają prawo marzyć – ale najlepiej z zachowaną dozą cynizmu. Czy David Moyes i spółka wejdą do europejskiej elity? Odpowiedź zna tylko piłka, która – jak wiemy – bywa równie przewrotna co transfer ofensywnego pomocnika z Brazylii.

Zobacz też:https://meskimokiem.pl/rankingi-west-ham-forma-w-premier-league-i-walka-o-miejsce-w-europejskich-pucharach/