Monica Bellucci – ikona włoskiego kina, ambasadorka urody i stylu, kobieta, która z wiekiem zdaje się wyglądać coraz lepiej. Ale dziś nie o niej (choć to trudne), tylko o gwiazdkach, które już zaczynają świecić równie jasno. Córki Moniki Bellucci – Deva i Léonie – już teraz podbijają media społecznościowe oraz modowe wybiegi, a świat z wypiekami na twarzy śledzi ich każdy krok. Czym zaskarbiły sobie sympatię fanów? Czy odziedziczyły nie tylko geny, ale i talent po słynnej mamie? Czas odkryć ich sekrety!

Geny, które błyszczą

Patrząc na Devę Cassel można odnieść wrażenie, że ktoś w filmowych laboratoriach piękna stworzył idealne odbicie Moniki Bellucci z lat 90. Ale fakt – matka natura nie żałowała urody tej rodzinie. Deva, urodzona w 2004 roku jako owoc miłości Moniki i francuskiego aktora Vincenta Cassela, już w wieku kilku lat zaczęła przyciągać uwagę fotoreporterów. Gdy w 2019 roku podpisała kontrakt z marką Dolce & Gabbana, świat uznał: oto narodziny nowej królowej wybiegów. Twarz jak z renesansowego portretu, nonszalancka elegancja i naturalny wdzięk – Deva nie musi się starać, by olśnić.

Z kolei młodsza córka Moniki Bellucci, Léonie, urodzona w 2010 roku, choć jeszcze nie zadebiutowała na wielkiej scenie, już wzbudza zainteresowanie obserwatorów show-biznesu. No bo jak tu nie być ciekawym drugiego dziecka najpiękniejszej kobiety świata i aktora o wybitnie charyzmatycznej urodzie?

Kariera modowa: chód po czerwonym dywanie

Deva Cassel, choć jeszcze nastolatka, przebojem wdarła się do świata mody. Jej debiut na pokazie Dolce & Gabbana w Wenecji był niczym wejście królowej – stylowe, pewne siebie i z natychmiastowym efektem „wow”. Od tego czasu zaczęła pojawiać się na kolejnych kampaniach reklamowych, a magazyny modowe przedstawiają ją jako muzę nowego pokolenia. I nie bez powodu – Deva łączy w sobie dziedzictwo latynoskiej zmysłowości z francuską nonszalancją. Czyli wszystko to, co kochają projektanci, fotografowie i… internauci.

Choć Léonie jeszcze nie zadebiutowała na wybiegu, to kto wie – może właśnie czeka na swój spektakularny moment? Przecież jedna genialna kampania może sprawić, że świat oszaleje. Póki co jednak jej mama i starsza siostra czuwają nad jej prywatnością. I słusznie – dzieciństwo w show-biznesie to temat na inny artykuł.

Uroda: włoska klasyka w nowoczesnym wydaniu

Wiele osób zastanawia się, czy jest jakiś sekret urody córek Moniki Bellucci. Cóż – sekretem zdaje się być dobre DNA, odrobina zdrowego dystansu do świata i umiejętność podkreślenia swoich atutów. Deva prezentuje się fenomenalnie w naturalnych makijażach, często chodząc bez cienia konturówki na ustach, co – paradoksalnie – dodaje jej jeszcze więcej uroku. Jej włosy, charakterystyczne fale w stylu retro, bez problemu można wpisać na listę inspiracji w aplikacjach kosmetycznych.

Sama Monica Bellucci zdradziła kiedyś, że uroda to nie tylko kwestia wyglądu, ale i sposobu bycia – i wygląda na to, że córki biorą sobie te słowa do serca. Ich styl – zarówno ubioru, jak i bycia – łączy klasykę ze świeżością. Uczą się, jak być „it girls”, ale bez przesadzonej teatralności. W tym świecie pełnym filtrów to naprawdę powiew świeżego powietrza.

Media społecznościowe – piękno pod kontrolą

Dziś trudno być osobą medialną bez obecności w social mediach, ale córki Moniki Bellucci wiedzą, gdzie postawić granicę. Deva prowadzi swoje konto na Instagramie z wyczuciem – jest tam moda, są kampanie, od czasu do czasu prywatne zdjęcie – ale wszystko w granicach elegancji. Zero sztuczności, zero wulgarności. Zapewne nie byłoby tak, gdyby nie mama – Monica zawsze stroniła od taniej sławy i pokazywała, że można być ikoną stylu bez afiszowania się z każdą chwilą życia prywatnego.

Léonie natomiast, z racji wieku, pozostaje nieobecna w przestrzeni wirtualnej. I dobrze – jeszcze zdąży się „zalogować” do świata celebrytów. Póki co, pozostaje tajemnicą do odkrycia.

Podsumowując, córki Moniki Bellucci – Deva i Léonie – są już niemal pewne, by przejąć pałeczkę po swojej słynnej mamie. Deva rozkręca karierę w świecie mody i wygląda na to, że Hollywood ma ją na oku, a Léonie spokojnie rośnie w cieniu blasku rodziny, gotowa by zabłysnąć, kiedy tylko zechce. Uroda, styl, klasa i geny – ten kwartet to paszport do wielkiego świata. Trzymamy kciuki, by dziewczyny poszły własną drogą, zachowując przy tym wszystko, co najlepsze – i po Monice, i po Vincencie!

Zobacz też:https://mojkobiecyblog.pl/ile-dzieci-ma-monika-bellucci-co-robia-jej-corki/